Młody jęczmień - trzymam cukier w ryzach!


Przeglądając mojego bloga, łatwo można zauważyć, że staram się dbać o figurę oraz swoje zdrowie. Dlatego nikogo nie zdziwi, że w końcu musiałam sięgnąć po młody jęczmień. Szczególnie, że od lat walczę z insulinoopornością. Czy było warto? Oto moje spostrzeżenia!

Czym jest młody jęczmień?
Nazywany również zielonym jęczmieniem i zieloną krwią. Zbieramy jest tygodniowy jęczmień, który następnie poddawany jest specjalnej obróbce czyli sproszkowaniu oraz suszeniu. Młody jęczmień zaliczany jest do grupy tzw. „superfoods”, czyli „super żywności”, ponieważ uzyskany z pędów ekstrakt zawiera mnóstwo witamin , minerałów i antyoksydantów. Jest bardzo bogatym źródłem witaminy C, B1, B2, B6, B12, cynku oraz witaminy E.

W saszetkach Młody Jęczmień Forte Slim znajdziemy między innymi wysokie stężenie samego jęczmienia (1000mg w saszetce), ale również ekstrakt z owoców gorzkiej pomarańczy, liści mordy białej czy chrom. Dzięki temu jego działanie jest dodatkowo wzmacnianie.
Idealny dla wytrwałych osób i nie wygórowanym podniebieniu
Kiedy podjęłam decyzję, że spróbuję walki z wahaniami poziomu cukru we krwi przy pomocy młodego jęczmienia, postanowiłam, że zrobię to kompleksowo. Zdecydowałam się zatem zarówno na tabletki jak również saszetki do picia. Taka kuracja miała przynieść zauważalne efekty i sprawić, że będę czuła się zdecydowanie lepiej.

Czego oczekiwałam:
- zmniejszenia wahań poziomu cukru we krwi
- zmniejszenia wagi ciała
- odkwaszenia organizmu
- poprawy wyglądu skóry
- poprawy ogólnego samopoczucia

Łykanie tabletek nie stanowiło dla mnie żadnego problemu - po prostu do codziennej rutyny tabletkowej dołączyłam jedną tabletkę więcej. Jednak picie saszetek okazało się nie lada wyzwaniem. Po pierwsze - nie zawsze pamiętałam, by koktajl sobie przygotować. Nie zawsze też miałam na to czas, ponieważ najlepiej jest pić go z samego rana, a ja rano potrafię być bardzo zabiegana i wiecznie spóźniona ;) Jednak najważniejszą i największą przeszkodą okazał się sam smak. Niestety młody jęczmień absolutnie mi nie podszedł - jego ziemisty i trawiasty smak odrzucał mnie bez względu na to, jak wyszukanego koktajlu nie przygotowałam. Nie smakował mi zarówno z maślanką, jogurtem naturalnym, owocowym czy sokiem z jabłek. 

Jednak przebrnęłam i udało mi się przez okres 2 tygodniu codziennie (no, prawie codziennie) taki koktajl wypić. Miałam duże szczęście, że kurację rozpoczęłam stosunkowo wcześnie, bo nie mogłabym jej dokończyć... ale o tym niebawem ;) Nawet podzielę się z Wami przepisem na koktajl, który uratował mi życie i sprawił, że młody jęczmień spokojnie konsumowałam każdego ranka.

Młody jęczmień na owocowo
1 saszetka młodego jęczmienia
5-8 świeżych truskawek
1/2 kiwi
1 dojrzały banan
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy

Przygotowanie: Owoce umyj, pokrój (lub wyciśnij z nich sok) i wrzuć do blendera. Na koniec dosyp saszetkę młodego jęczmienia i całość zmiksuj. Przelej do ulubionego kubka i pij!  


Efekty były zauważalne, jednak nie gołym okiem: 
- poczułam się lepiej i odnajdywałam w sobie więcej energii do działania
- spadku wagi nie zauważyłam, ale to akurat nastąpiło z innych powodów
- zauważyłam utrzymywanie się prawidłowego stężenia glukozy we krwi (co przy insulinooporności jest niezwykle istotne!), a dzięki temu również zwiększenie prawidłowego metabolizmu węglowodanów.
- nie zauważyłam większej poprawy stanu skóry



Czy warto? Zdecydowanie. Kiedy tylko będę mogła znowu po niego sięgnąć, dołączy do codziennej rutyny, nawet gdyby miało to nastąpić tylko w formie tabletek do łykania. Dzięki tej prostej kuracji udało mi się zmniejszyć skutki uboczne zaburzenia, które jest moją zmorą każdego dnia. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba :)



Post powstał we współpracy z marką Avet Pharma Sp. z o.o.

Czytaj dalej

Klient w centrum uwagi - Robert Zych


Każdy przedsiębiorca marzy o tym, by pozyskać prawdziwe dochodowego klienta. Oczywiście, przy wyborze firmy dla kobieta istotne jest Twoje doświadczenie, wiedza oraz opinia na rynku. Jednak to praca w zespole obsługi zadecyduje o tym, czy klient z Tobą zostanie!


Robert Zych posiada wszechstronne doświadczenie jako handlowiec, trener i szef firmy. Od niemal 30 lat zarządza firmą szkoleniową Kontrakt OSH. W niniejszej książce dzieli się z Tobą własnymi doświadczeniami i wiedzą z zakresu obsługi klienta. Co jest najważniejsze, autor opiera się nie tylko na uniwersalnych praktykach, ale zwraca uwagę na polskie realia oraz specyfikę klienta polskiego. Lektura książki pozwala przejść przez proces podejmowania decyzji zakupowych. Poznajemy sztuczki pozwalające wypracować pozytywną postawę wobec klientów oraz obronić się przed trudnym klientem. A większość klientów prawdziwie dochodowych do klienci wymagający. 

Po tę pozycję sięgnąć powinni nie tylko szefowie działów sprzedażowych czy account managerowie, ale tak naprawdę każda osoba, która ma regularny kontakt z klientem. Prawda jest taka, że gdyby niektóre firmy zainwestowały w szkolenie autora tej książki lub po prostu zakupili tę pozycję, może ich PR byłby nieco lepszy... ;) Bo obsługa klienta w większości firm w Polsce niestety jest na bardzo niskim poziomie. 

"Kamizelka ratunkowa"
Osobiście najbardziej w książce spodobała się kamizelka ratunkowa. Sama zajmuję się obsługą klienta i często muszę stawiać czoła próbom manipulacji oraz wywieranej na mnie presji. Jest to jeden z najbardziej stresogennych czynników w pracy accounta. Proste wskazówki, które pomagają oprzeć się tej presji nie tylko pomogą działać bardziej asertywnie, ale też zmniejszą odczuwany w pracy stres. Zastanawialiście się kiedyś co np. zrobić w momencie kiedy klient na Was krzyczy? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w tej części książki.



Całość oceniam bardzo dobrze i będę często wracała do porad zawartych w tej książce. Jedyną rzeczą, która została przeze mnie odebrana negatywnie, jest dość obszerna reklama firmy szkoleniowej na końcu książki. Nie kupuję poradnika po to, by czytać o ofercie szkoleniowej jej autora. Jeżeli będę nią zainteresowana - na pewno znajdę odpowiednie informacje w Internecie. Wystarczyłoby podanie strony www.

Tytuł: Klient w centrum uwagi
Autor: Federico Moccia 
Wydawnictwo: Onepress
Liczba stron: 192 
ISBN: 978-83-283-1439-9
Czytaj dalej

Przysięga małżeńska - treść i najczęstsze błędy

Jedną z rzeczy, których państwo młodzi obawiają się najbardziej jest moment złożenia przysięgi małżeńskiej. Deklamowana do mikrofonu, zostanie usłyszana przez wszystkich zebranych w kościele. A co, jeśli... się pomylimy? 

Przysięga małżeńska w kościele

Zaczyna pan młody:
Ja ...(imię pana młodego) biorę Ciebie...(imię panny młodej) za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

Następnie te same słowa powtarza panna młoda. Przy wymianie obrączek pan młody mówi: 

...(imię panny młodej) przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Te same słowa znowu powtarza panna młoda. Po złożeniu przysięgi małżeńskiej (z zachowaniem formy kanonicznej) zostają ogłoszeni małżeństwem sakramentalnym.

 
Przysięga małżeńska w Urzędzie Stanu Cywilnego

Zaczyna pan młody: 

Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (...imię panny młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe.

Następnie te same słowa powtarza panna młoda. Po złożeniu przysięgi małżeńskiej zostają ogłoszeni małżeństwem.


3 błędy podczas składania przysięgi małżeńskiej
Zapewne pomyłek jest tak wiele, jak wiele zestresowanych par składało swoje przysięgi. Jednak są najczęściej popełniane błędy, które mogą zdarzyć się każdemu. Ja dowiedziałam się o nich wcześniej, dzięki czemu zwróciłam szczególną uwagę, by ich nie popełnić. I udało się!
Stres u państwa młodych jest tak wielki, że najczęściej nie pamiętają w ogóle ceremonii w kościele albo pamiętają ją, jak przez mgłę. Emocje biorą górę i ogłupiają - dosłownie. Dlatego wcale nie trudno jest popełnić błąd, szczególnie, że te dwa najpopularniejsze są bardzo subtelne. 
1. ... i że Cię nie popuszczę aż do śmierci
O tej pomyłce powiedział nam ksiądz, który udzielił nam ślubu. Nie podejrzewaliśmy, że można zrobić ten błąd, dopóki nie zaczęliśmy w domu mówić na głos formułki. Uwierzcie mi, warto się pilnować. "Popuszczę" wciska się na usta niemal z automatu - oczywiście nie zawsze, ale jednak... stres jest, więc może nam się zdarzyć.
2. "AMEN"
Nauczeni, że każdą wypowiedź w kościele kończymy w ten sposób, z automatu mamy ochotę powiedzieć "amen" po wygłoszeniu naszej przysięgi. Nigdy tego nie robimy
3. Ton głosu
Warto przed ślubem potrenować przysięgę małżeńską. Nie chodzi tu o samą treść, bo ją powtarzamy za księdzem. Jednak spróbuj wyćwiczyć u siebie ton głosu, jakim będziesz ją składać. Wiele (szczególnie panien młodych) mówi ją zbyt cicho lub odwrotnie - zaczynają krzyczeć, piszczeć lub skrzeczeć. Będzie Ci łatwiej kontrolować swój głos, jeśli trochę potrenujesz.


Znacie historie, gdy ktoś popełnił błąd podczas składania przysięgi? A może sami przygotowujecie się do swoich ślubów?
Czytaj dalej